Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PaganBlackMetal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PaganBlackMetal. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 czerwca 2020

Pytania i odpowiedzi - Robert "Rob Darken" Fudali (Graveland, Lord Wind)



Dzisiaj mam zaszczyt gościć Roberta Fudali, znanego także jako Rob Darken albo Lord Wind. Grafik, wokalista, kompozytor, autor tekstów, multiinstrumentalista, założyciel grupy Graveland, jednego z pierwszych zespołów black metalowych na polskiej scenie muzycznej, oraz były członek Zrzeszenia Rodzimej Wiary „Ślężanie”.
 Zapraszam do lektury!


1) Twój ulubiony kolor, potrawa i alkohol to….
Czarno to widzę, któryś z odcieni szarości... tak bym powiedział w latach 90. Ale dzisiaj powiem, że też czarny, bo przeważnie w takie kolory się ubieram, zostało z starych czasów. Alkohol to Jack Daniels, a potrawa: placki ziemniaczane własnej produkcji

2) Jakie miejsce na świecie chciałbyś odwiedzić?
Pewnie Japonię i wulkan Fuji, a to musiałaby być wyprawa na długo. Japonia zawsze mi imponowała, samuraje, szintoizm, horrory, Japońska wojna na Pacyfiku. Filmy Kurosawy...

3) Gdybyś miał do wyboru zamieszkać na bezludnej wyspie lub w zatłoczonym mieście, wybrałbyś…
Oczywiście, że wyspa!

4) Gdybyś nie został muzykiem, to zająłbyś się….
Nauczyłbym się robić biżuterię wikińską ze srebra, i pewnie sprzedawałbym to na festiwalach wikingów. W ornamentach wikingów ozdabiających biżuterię albo w jakichś drewnianych budowlach jest zawarty duch ich wierzeń, zapisany jak kod, który oddziałuje na podświadomość.

5) Która negatywna cecha u człowieka jest najbardziej parszywa?
Chciwość, popycha ludzi zawsze do destrukcji i przemocy, w dodatku fatalnie wpływa na naturę, wyniszczając ją. Chciwość zaprowadzi ten świat w Ragnarok.

6) Jaka była Twoja pierwsza kaseta lub płyta CD, którą kupiłeś za własne pieniądze?
Pamiętam dobrze, że to był Destruction – Release from Agony (TAKT albo Baron, lub coś podobnego), kupiłem ją na giełdzie audio i elektroniki. To były czasy, kiedy we Wrocławiu nie było jeszcze sklepików, gdzie takie taśmy można było kupić. Specjalnie chodziłem na tę giełdę, bo tam jeden gość miał zawsze jakieś taśmy z metalem.

7) Wymień 3 najbardziej wpływowe płyty na rozwój metalowej muzyki.
Bathory – Hammerheart, Bathory – Under the Sign of Black Mark, Venom – Black Metal.


8) Sport oglądasz w TV czy uprawiasz, jaki?
Oglądam skoki narciarskie, piłkę nożną jak są mistrzostwa świata, kiedyś chodziłem na treningi drużyny rycerskiej, do której należałem, brałem udział w bitwach na Wolinie, Cedyni i Biskupinie. A teraz to głównie od czasu do czasu jeżdżę na rowerze i chodzę po górach.

9) Sytuacja podczas trasy koncertowej, którą najczęściej wspominasz, to…
Występ na Ragnarok Festiwal (2016) we Francji, występowaliśmy tam dla około 10 tysięcy ludzi, którzy nas wcale nie olali, tylko tłumnie przybyli pod scenę. Cała ta wyprawa była pełna przygód, po prostu przygoda życia. Zrobiłem na tym festiwalu bardzo ważną rzecz, wzniosłem wielki drewniany Thor's Hammer na chwałę pogańskich Bogów! Poświęciłem nim tysiące ludzi z nadzieją, że odrodzi się pogaństwo...

10) Co byś zrobił, gdybyś wygrał na loterii 5 milionów Euro?
Użyłbym pieniędzy do krzewienia pogaństwa w naszym kraju. Istnieje tutaj już dużo różnego rodzaju grup neopogańskich, które krzewią tradycje i wierzenia Słowian. Potrzebne są im świątynie i grody, potrzebują po prostu wsparcia, bo państwo to ma ich w d..., a taka kultura wciąż jest w naszym kraju niedoceniana. Spycha się tych ludzi na margines , a przecież na licznych festiwalach rekonstrukcji historycznej widać plony ich działalności. Dawne wierzenia Słowian wypełniają festiwale nie tylko muzyką i rękodziełem, ale i także duchem!

Jedno z najpopularniejszych zdjęć przedstawiające Roberta. Najprawdopodobniej wykonane podczas sesji zdjęciowej do promocji krążka Thousand Swords.

11) Co chciałbyś jeszcze osiągnąć w muzyce?
Nauczyć się normalnie śpiewać! Całkiem możliwe, że się to uda, bo moja żona jest specjalistką w tej dziedzinie. Tylko się uporam z nowym albumem Graveland, zaczniemy lekcje śpiewu.
Potrzebuję tego do drugiego projektu muzycznego Lord Wind, gdzie gramy folki inspirowane muzyką dawaną. Zupełnie inna bajka.

12) Płyta, której nigdy byś nie wrzucił do odtwarzacza CD?
Badziew z gatunku metalu? Na pewno się u mnie w odtwarzaczu nie znajdzie Napalm Death, ale to głównie za ich poglądy i wspieranie antify. To jest to, przed czym zawsze ostrzegał Euronymous, nie wpuszczać do metalu hard core’owców!

13) Kim chciałeś zostać, będąc dzieckiem?
Marynarzem! Ale wiesz, ja już w podstawówce czytałem takie książki jak „Druga Wojna Światowa na Morzu”. Kiedyś jakiś nauczyciel pytał, co czytamy i kazał wymienić jakiś ulubiony tytuł, kiedy powiedziałem, że właśnie „Drugą Wojnę...”, to oskarżył mnie, że kłamię; tacy byli ci komunistyczni nauczyciele.

14) Co miałeś (nie)przyjemność zjeść, kiedy nie mogłeś odmówić?
Słowackie haluszki w Bańskiej Bystrzycy, po koncercie organizator chciał nas dobrze ugościć i cały czas opowiadał, jakie to są dobre słowackie potrawy, zachwalał te haluszki. Kiedy przyszyło do ucztowania, ja zamiast wziąć tradycyjnie schaba z ziemniakami, skusiłem się na te haluszki! Były to chyba jakieś sery z mleka owczego ze skwarkami. Mdliło i brało na rzyganie, ale połowę zjadłem. Nauczka została na całe życie. Nie eksperymentować z żarciem na wyjazdach.

15) Najdziwniejszy prezent, który otrzymałeś od fana to…
Pamiętam dobrze przesyłkę z Meksyku, którą dostaliśmy w 90. latach. W liście był kawałek czegoś suszonego, rozpadało się i pyliło, wyglądało jak kawałek kory z drzewa. Ja wtedy nie umiałem dobrze czytać po angielsku, nie zrozumiałem co to jest. Karcharoth, który wtedy ze mną grał w Graveland, był przy tym jak odebrałem list z skrzynki.  Przyglądał się temu czemuś i zaczął snuć fantazje, że to może kaktus pejot. Chyba Meksyk wtedy kojarzył mu się głównie z satanizmem i narkotykami. No i zjadł kawałek tego. Pod wieczór poszliśmy do Capricornusa (dawny perkusista Graveland). Wzięliśmy list, aby nam przeczytał, no i ten się doczytał co to było... kawałek ludzkiej czaszki…

16) Wymień najsłabszą płytę swojego ulubionego zespołu.
Bathory - Octagon

17) Co Cię najbardziej denerwuje na świecie?
Politycy.

18) Utwory/Płyty/Zespoły, których fenomenu nigdy nie zrozumiesz mimo legendarnego statusu, to…
Ogólnie nie przepadam za gęsiami, które śpiewają metal, chociaż fenomen ich popularności stoi na wiadomych filarach, to jednak czasami dziwi mnie naiwność ludzi, którzy znacznie przeceniają taką twórczość. Niektóre z nich są po prostu kopią Dody, tylko że w metalowym wydaniu.
Wtedy z nostalgią wspominam takie prawdziwe perełki jak Laura „Lori” Bravo z Nuclear Death. To był duch metalu! Gniew upiornych Bogów bólu i zniszczenia! Dzisiaj kobiety już tak nie grają i nie śpiewają.

19) Jaki jest najlepszy serial, który oglądałeś?
Powiem tak: kiedyś, kiedy byliśmy młodzi, moja generacja wychowywała się na Robinie z Sherwood. Nawet dzisiaj z chęcią mogę obejrzeć!
A współczesny serial? Wiadomo - Game of Thrones!

20) Najgłupsza rzecz, jaką zrobiłeś w życiu?
Głosowałem w wyborach prezydenckich na Kwaśniewskiego, głównie dlatego, że uchodził za przeciwnika kościoła. A było jak zawsze, SLD podpisało konkordat z kościołem, podzielili się schedą po upadku komunizmu... Cóż, polityka... Każdy polityk to kłamca...



 
I tym pytaniem kończymy ten wystrzałowy wyskok, nieco w innej postaci niż zawsze. 

Z tego miejsca chciałbym bardzo podziękować Robertowi i życzyć dalszych sukcesów muzycznych! Miejmy nadzieje, że w niedalekiej przyszłości uda się stworzyć prawdziwy i porządny wywiad.


Zdjęcia: Facebook Robert Fundali.
Korekta wstępna tekstu: Joanna.

niedziela, 8 grudnia 2019

Rivers Like Veins - Z iskier srebrnych orszaków (2019)

W końcu doczekałem się pełnego albumu krakowskiego zespołu. Prawdzie mówiąc od samego początku kibicowałem Rivers Like Veins i mimo, że pierwsze stawiane kroki na Ep'ce "Jesiennie mgły ostatnich oddechów" były nieco chaotyczne, brakowało składu w całości, mimo tego do tej pory bardzo sobie cenie owy materiał. Co przynosi nam trzecie wydawnictwo? Przekonajmy się! 
"Z iskier srebrnych orszaków" po raz kolejny ukazał się dzięki wytwórni Werewolf Promotion w tak zwany dzień letniego przesilenia a dokładnie 21 czerwca. Tym razem mamy przyjemność gościć nowego członka grupy Wosd'a, który siadł za sterami perkusji. Czy na stałe ? To się na pewno okaże z czasem.


Na początku uprzedzam, że jeśli szukamy krwiożerczych riffów i perkusji grającej niczym łamiące kości, możemy lekko się zawieść. Do czynienia mamy za to z lekko eksperymentalnym black metalem z duszą atmosferycznego black metalu nieco z domieszką klimatów punkowych. Od pierwszych minut już słychać, że "Z iskier srebrnych orszaków" to w pełni przemyślany materiał. Nie doświadczymy już lekko burzliwych numerów, gdzie występuje dość mocne łojenie, po czym znienacka wyskakiwał recytujący żeński wokal - przyznam, że był to dość mocny problem poprzednich materiałów. Ogromny progres jeśli chodzi o kwestie wokalne, czy chodzi o growl Icyvr'a czy recytujące kwestie jego partnerki. Widać duży wkład w te kwestie i co najważniejsze Pani A.Bouillanne chyba, w końcu przekonała się do zespołu bo na poprzednich materiałach brzmiała lekko niepewnie, choć i tu brakuje mi niekiedy większych emocji w jej kwestiach wokalnych. Czarujące przyśpieszenia i dynamiczne zwolnienia, które wraz z motywami, typowymi dla atmosferycznego black metalu - których jest ogrom, pozwalają doznać fantastycznego klimatu. Również wypada wspomnieć o bębnach Wosd'a, które pełnią ogromną role. Styl grania perkusji jest lekko nietypowy co czynni ją bardzo ważnym elementem całego albumu, która wręcz hipnotyzuje, z coraz to następnym odsłuchem.



Rivers Like Veins przetarł zarośnięte gęstwiną szlaki i odszukał swój własny tor, którym dumnie przemierza. "Z iskier srebrnych orszaków"to naprawdę godny polecenia album, warto było uzbroić się w cierpliwość. Jeśli jesteście otwarci na eksperymentalny black metal z domieszką hardcorowych klimatów punkowych, a zarazem cenicie granie Stworza na pewno nie zawiedziecie się. A tym bardziej w listopadowo - grudniowe dni, kiedy coraz rzadziej widujemy za oknem promienie słoneczne, a częściej mgłę i fale przymrozków.  Jednym słowem dzięki materiałowi doznajemy większej tęsknoty za długimi letnimi wieczorami i doceniamy, każdy cieplejszy poranek.

Ocena: 9/10



wtorek, 30 lipca 2019

Popiół – Zabobony (2019)


Ten Krakowsko-Wrocławski band założony z inicjatywy Michała Kowala wraz z Marcinem Gąsiorowskim i dwoma innymi członkami, związanymi z zespołem Thy Worshiper. Pierwsze kroki pod szyldem Popiół były stawiane 2017 roku, lecz dopiero w 2019 roku, a dokładnie 27 lutego miał premierę debiutancki materiał pod tytułem „Zabobony”. Było to spowodowane między innymi tym, że członkowie grupy często przesiadują za granicą Polski. Wydawcą płyty jest niezastąpiony Greg z wytwórni Godz ov War Productions.


„Zabobony” składają się z 9 utworów, dających nam w sumie aż 58 minut klimatycznego grania. Jak łatwo domyślić się instrumentalnie na pierwszy odsłuch można śmiało podczepić płytę pod wyżej wymieniany zespół Thy Worshiper. Popiół kładzie ogromny nacisk na klimat w swoich utworach, zamykając oczy mamy wrażenie uczestniczenia w tradycyjnych pogańskich rytuałach. Tak jak wcześniej wspomniałem nie doświadczymy tu ciężkich agresywnych riffów czy szaleńczej aktywności perkusji. Ale nie dajcie się zwieść, gdyż takie utwory jak „Umarli” czy „Ojcze nienasz”potrafią pokazać nieco pazurki. Jeśli chodzi o tematyczność utworów dużą presje panowie naciskają na tematykę śmierci owiniętą wokół natury i pogaństwa. Natomiast growl Marcina Gąsiorowskiego jeśli chodzi o klimat nie ma sobie równych. Trzeba to usłyszeć na żywo, co prawda nie doświadczyłem tego na koncercie Popiołu lecz na Thy Worshiper, ale ciarki na plecach pozostały. Dodatkowo na czystym wokalu usłyszymy Adama Tuchowskiego, który zaskoczył mnie delikatnością swojego głosu jak na takiego chłopa. 
 
Tracklista:
1. Wybiło
2. Gdy słońce wybije
3. Wilcze jagody
4. Ojcze nienasz
5. Chmury
6. A kysz
7. Umarli
8. Czerń  

Podsumowując:

Jak na materiał przygotowany przez zaledwie 2-3 miesiące doświadczamy podczas odsłuchu magie pogańskich melodii. Wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Genialny soundtrack do wieczorowych biegów po polnych i leśnych ścieżkach. Niestety jedno co mnie smuci w tym wszystkim jest to, że pisząc tą recenzje przyszłość zespołu jest nie pewna ,gdyż Michał Kowal poinformował, że odchodzi z zespołu. Co prawda zostaje w Thy Worshiper, ale jednak żal i smutek mnie przepełnia.. 

Ocena Końcowa:8,5/10