Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PolishBlackMetal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PolishBlackMetal. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 marca 2020

Sovran - Exitus Letalis (2020)

Zawsze pozytywnie podchodzę do nowych nazw na scenie metalowej. To chyba kwestia tego, że nigdy nie wiadomo czego spodziewać się po świeżakach, zawsze materiałem mogą wprowadzić, choć odrobinę zaskoczenia niż zespół z 20 letnim stażem.

Tym razem po długiej przerwie spowodowanej rozsterkami życiowymi, pochylam się nad projektem Sovran, dokładnie nad materiałem Exitus Letalis, który ujrzał światło dzienne 14 lutego 2020 roku, a cały album dostępny jest na bandcampie zespołu.

Sovran to dwuosobowy projekt, choć śmiało można rzec, że za całym projektem stoi człowiek ukrywający się pod pseudonimem Szamot, który odpowiedzialny jest za warstwę muzyczną i skoro zaczęliśmy od strony muzycznej przystańmy chwile ku niej. Album Exitus Letalis trwa zaledwie 28 minut, w czym 1/3 materiału to instrumentale, które brzmią jak wypychacze rozciągające długość poszczególnych utworów i choć jestem w stanie to jeszcze zrozumieć, tak bonusowy utwór Evoultion po pierwszym odsłuchu wyjebałem z odtwarzacza... Spytacie dlaczego? Otóż black metal nie musi być „pięknie” i „czysto” nagrany, ale to co ukazuje wyżej wymieniony utwór doprowadza do bólu uszu.. nie mam pojęcia czym był nagrywany, dlaczego tak drastycznie brzmi i co zespół miał na myśli dodając go jako bonusowy kawałek? Tym bardziej, że jest to zwykły instrumental nie trzymający otoczki klimatu reszty albumu. Może jest zachętą w stronę innych projektów około instrumentalno/ambientowych Szamota ? Jeśli taki był pomysł, to niestety nie wypalił, a wręcz przeciwnie odstrasza słuchacza. Kolejna sprawa nieco uboga perkusja, stanowczo jest jej za mało i brzmi jakby była nagrana na automacie. Na pochwałę zasługują kwestie gitarowe , które nie raz poruszyły moją głowę w ruch.Gdy emocje opadły, zwróćmy uwagę na moją ulubioną rzecz, a jest nią wokal. Za mikrofonem na albumie stoi niejaki Deka. Mimo, że wokalu jest tu stanowczo mało i nie mamy do czynienia z profesjonalizmem, ani z ciężarem, od razu wpadł w ucho i słuchało mi się go  zaskakują dobrze. Teksty wprowadzają nieco otoczkę melancholii w całość klimatu co uważam za plus, choć też nie są wybitnie poetyckie, niestety jakby pisane na szybko na kolanie. Ogólnie rzecz biorąc album Exitus Letalis nie jest odkryciem roku i na pewno nie wprowadza niczego nowego na scenę black metalową. Owszem są plusy, nieco więcej wad, które na pewno da się poprawić, bądź całkowicie wymazać. Mimo wszystko dość często materiał bywa w moich słuchawkach i na pewno kupie nośnik fizyczny, który podobno ma się w najbliższym czasie ukazać. Mam nadzieję, że idealnie dobrałem ocenę, by nie zraziła artysty, a zarazem zachęciła do przyłożenia się nad kolejnymi pomysłami.

Ocena Końcowa: 6,5/10

czwartek, 21 listopada 2019

Wywiad: Seth - "Łatwiej dziś napisać komentarz w sieci niż zrozumieć prostą metaforę"

Od pierwszego wywiadu minęło dość sporo czasu, mimo to udało się.
Tym razem rozmowa przeprowadzona ze starym wyjadaczem polskiej sceny black metalowej.
Seth wieloletni gitarzysta zespołu Moontower, również od kilku lat założyciel zespołu Sznur, który nie tak dawno wydał drugi krążek "Zabić się będąc martwym"

  • Już niebawem minie 25 lat działalności Moontower. Szykujecie coś specjalnego z Robertem z tej okazji dla słuchaczy?

Moja rola w Moontower obecnie to współtworzenie muzyki i jej produkcja. Osobą decyzyjną jest Belial. Z tego co wiem to nic specjalnego się nie kroi... 25 lat to kawał czasu swoją drogą...

  • Przez tak długi okres działalności wypuściliście w świat 24 wydawnictwa w tym 6 pełnych materiałów. Zaspokoiliście duszę artysty czy wręcz przeciwnie wciąż rośnie apetyt na kolejne numery? 
 
Właśnie ukazała się nowa płyta po mojej kilkuletniej nieobecności. Szykuje się też epka. Ale co do przyszłości to nie do mnie pytanie.


  • Kilkuletnia nieobecność ? Szczerze przyznam ominęła mnie ta informacja. Przerwa była spowodowana czymś szczególnym ?
 
Proza życia. Około 2010 na kilka lat odstawiłem gitarę. Kilka wydawnictw Moontower nie było moim udziałem ale to dobre materiały. Wróciłem i nagraliśmy nową płytę. Nie wiem co będzie dalej bo plan był taki, że to pożegnalny materiał. Tak czy inaczej skupiam się teraz na Sznurze.



  • Swojego czasu nagraliście ze sporą ilością kapel między innymi Taran, Arkana czy Ohtar. Aktualnie chcieli byście jeszcze z kimś nagrac z nowej sceny Black metalowej ? 
 
Splity które wymieniłeś były moim zdaniem bardzo dobre i ważne dla zespołu. Moontower to stara szkoła. Nie sądzę by pod tym szyldem powstał split z kimś z nowej sceny. To nie miałoby sensu.


  • Przejdźmy do twojego bękarta. Sznur jest ciężkim materiałem a zarazem melancholijnym. Mam wrażenie, że zwykłego słuchacza potrafił by wprowadzić w stan głębokiego przygnębienia, a nawet podsunąć myśli samobójcze! Taki właśnie był efekt zamierzony, a może jest inna geneza powstania?
Sznur jest w tej chwili dla mnie priorytetem. Źródłem są faktycznie negatywne emocje... myśli samobójcze u zwykłego słuchacza mile widziane.


  • Drugi krążek nagrałeś w duecie z Zer0. Na stałe zawitał w zespole? No i dlaczego zastąpił Cię za mikrofonem? 
 
Wygląda, że na stałe. Dużo wniósł do zespołu i nie chodzi tylko o wokal i teksty ale o całą obecną warstwę wizualną. Był brakującym elementem. Nie byłem do końca zadowolony ze swoich wokali na debiucie.


  • Nic nie można znaleźć na temat ZerO, czyżby debiut na "Zabić się będąc martwym"? 
 
To stary wyjadacz. Przewinął się przez parę wałbrzyskich składów. Poza tym spełnia się też w innych dziedzinach artystycznych.



  • W innych dziedzinach artystycznych? Możesz coś więcej ujawnić ?

Tworzy obrazy, grafiki, pisze teksty, opowiadania. Stworzył całą grafikę i teksty do nowej płyty. Pan artysta...


  • Jaki sęk tkwi w tytule krążka "Zabić się będąc martwym"? Dość zabawnie ludzie reagowali na nią.
 
Nie widzę tu żadnego sęka. Zabawnie reagowali może właśnie ludzie martwi. Łatwiej dziś napisać komentarz w sieci niż zrozumieć prostą metaforę. Bycie martwym nie musi oznaczać bycia trupem.


  • Skoro jesteśmy przy tytułach, dość ciekawie wypadają na tle debiutu. Chyba przyznasz, że "Likwidator rodziny" bądź "Zdychają chuju" brzmią dość specyficznie. Skąd owy pomysł na nie ?
 
To właśnie robota ZerO. Teksty są oryginalne i jedyne w swoim rodzaju. Opisują rzeczywistość w jej bardzo plugawym ujęciu. To jest kurwa Wałbrzych i jego zatęchłe, oszczane kamienice, w których wszyscy się pierdolą i umierają.


  • Śledzisz aktualnie polską scenę metalową? Jakaś płyta szczególnie zapadła Ci w pamięć? 
 
Słucham różnych rzeczy ale chętnie śledzę naszą scenę. Mógłbym tu wymienić wiele oczywistych, dobrych płyt bo jest tego sporo ale nie widzę sensu powtarzać oczywistych tytułów. Rozjebała mnie Gruzja. Dobrze zapowiada się, jak zawsze, nowa Arkona. Z Wałbrzycha polecam Wolfenburg.


  • Żyjemy aktualnie w czasach socialmediów. Młodzi artyści masowo nagrywają po czym rzucają kawałki do internetu.. Jak to wyglądało kiedy zaczynałeś przygodę z muzyką? 
 
Nie mam nic przeciw socialmediom. To tylko narzędzia. Ja jestem aktywny od połowy lat 90 i wtedy wyglądało to inaczej. Papierowe ziny, listy, wymiany płyt, kaset. Teraz jest fb, streamingi i poczta elektroniczna. Ale wciąż są ludzie którzy cenią fizyczne wydania w formie CD, kaset czy winyli. Sporo czasu spędzam ostatnio na poczcie...


  • W czasach cukierkowego black metalu,Batushek i Nergalów jest jeszcze miejsce na surowy Black metal prosto z podziemi ? 
 
Jest i zawsze będzie. Kwestia jakości i tego co będzie miał do powiedzenia. Wpierdalanie własnego ogona zaczyna być zwyczajnie nudne.


  • Ostatecznie jesteś zadowolony z materiału "Zabić się będąc martwym" ? A może już wpłynęły pierwsze opinie o nim?

Tak, jestem zadowolony. To najlepszy materiał jaki udało mi się do tej pory stworzyć. Pojawiają się pierwsze recenzje, więcej niż dobre ale to dość kontrowersyjna płyta więc pewnie będzie też krytyka.


  • Jak wyglądają kwestie koncertowania Sznura ? Bedzie możliwość zobaczenia was na scenie?
 
Liczę, że tak. Od niedawna gramy regularnie próby z "żywym" pałkerem. Przed nami sporo pracy ale wygląda to obiecująco. Zobaczymy co się stanie.


  • Ostatnie słowa należą do Ciebie, chciałbyś coś dodać?
 
Sznur dla każdego.



środa, 23 października 2019

Mgła - Age of Excuse


Mgły nie trzeba raczej nikomu przedstawiać, większość zna, a przynajmniej słyszała o ich dokonaniach. A było o czym słyszeć! Śmiało można ich nazwać prekursorem gatunku, którzy już od pierwszego materiału Crushing the Holy Trinity skradli serca słuchaczom. A teraz ? Są przykładem i wzorem dla innych zespołów.

Niespodziewanie 2 września zespół udostępnia link do odsłuchu Age of Excuse, bez jakiejkolwiek zapowiedzi czy promocji. W sumie identyczny motyw jak z premierą wyżej wspomnianej płyty Kriegsmaschine. Odpalam po czym słucham raz, dwa - brak efektu wow.. Miałem dosłownie wrażenie, że każdy riff czy melodia przelatuje mi przez uszy z zerowym punktem zaczepnym. Kolejny powrót do krążka wyglądał nieco inaczej. Na spokojnie usiadłem ze słuchawkami już bez euforii szczęścia i przystąpiłem do spokojnego odsłuchu.

Po raz kolejny użyje określenia, że każdy czekał z utęsknieniem na kolejny krążek Mgły i nic w tym dziwnego, gdyż grupa jest prekursorem gatunku. Zespół kazał czekać nam, aż 4 lata na zastępczynie genialnej Exercises in Futility z 2015r. Przez ten czas słuchacze jak i ja sam pokładałem wielkie nadzieje na ten krążek, a zarazem miałem lekkie obawy, bo drugi ich  zespół  nie zachwycił materiałem Apocalypticists. Z każdym kolejnym wydawnictwem Mgły przyzwyczaili nas do pewnego powiewu świeżości w swoim materiale. Tu natomiast mamy delikatny ukłon w stronę pierwszych dokonań zespołu.

Od razu trzeba przyznać, że Age of Excuse jest "innym" materiałem niż dotychczas nas częstował zespół. Mrok, ślepota i bezradność te trzy określenia genialnie opisują atmosferę panującą na płycie, która wprowadza nas w całkowity brak kontroli nad wyobraźnią, odczuwające agresywniejsze gitary czy cięższe bicia perkusji. Mimo tego wciąż tu nie brakuje znanych zagrywek Mgły w postaci charakterystycznych rifów. Wracając do pracy perkusji, Darkside musiał sporo się napracować co oczywiście znakomicie słychać podczas odsłuchów, z każdą melodią odczuwamy ciężar, a nawet śmiało go można nazwać balastem towarzyszącym nam, aż do ostatniej sekundy materiału. Byłbym głupcem gdybym nie wspomniał o kwestii wokalnej. Mgła to nie tylko muzyka, ale również genialne kwestie wokalne Żentara, który wypluwa ponure teksty o jeszcze bardziej przygnębiającej tematyce jaką jest nihilizm - swoją drogą jestem ciekawy jak by brzmiała mgiełka w ojczystym języku ?

Tracklista:
1. Age of Excuse I
2. Age of Excuse II
3. Age of Excuse III
4. Age of Excuse IV
5. Age of Excuse V
6. Age of Excuse VI

Age of Excuse jest dobrym materiałem mimo kilku zastrzeżeń słucha się go bardzo przyjemnie bez uczucia znużenia. Pozostaje niewielki niedosyt, ale to tylko raczej przez moje wygórowane oczekiwania co do albumu. Mi osobiście trudno ją nazwać "płytą roku" a mimo to rozumiem, że nie jedni ją już tak okrzyknęli w końcu Mgła to już prawie marka muzyczna. 

Ocena: 8,5/10